5 listopada 2016

Tekst konferencji o Pięknej Miłości

image_print

“Piękna Miłość – owoc nawrócenia”

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: największa z nich jednak jest miłość (1Kor 13, 13). Tak kończy swój hymn o miłości św. Paweł. Do czego ma prowadzić nasze nawrócenie, co jest owocem nawrócenia? Po co się w ogóle nawracać? Bez wątpienia chrześcijaństwo jest religią miłości. Pierwszych chrześcijan rozpoznawano po miłości, mówiono o nich: „Patrzcie, jak oni się miłują”. Chrystus Pan zapytany o to, jakie jest największe przykazanie, mówi, że największe przykazanie, to przykazanie miłości. Miłować Boga i bliźniego daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary (Mk 12,33).
Po co człowiek ma się nawracać? Dlaczego człowiek ma uwierzyć w Ewangelię? – bo wtenczas wchodzi w życie człowieka Bóg ze swoja mocą i wtedy dzieją się cuda. Wtenczas ogarnia człowieka Duch Św., którego owocem jest miłość, pokój i radość; cierpliwość, uprzejmość i dobroć; wierność, łagodność i opanowanie (Gal 5, 22). Nawrócenie wyrywa człowieka z lęku o siebie, z grzechu pierworodnego, który chce zniewolić człowieka ciągłą „walką o swoje”, z szukania we wszystkim siebie, z pożądliwości, która zachłannie wszystko garnie do siebie, w przekonaniu, że wówczas, gdy będę to miał, będę szczęśliwy. Grzech pierwszych rodziców był bowiem aktem niewiary wobec Boga. Szatan wmówił człowiekowi, że Bóg ma lepsze szczęście, które zazdrośnie skrywa przed nim i człowiek postanowił je zdobyć na własną rękę. Przestał słuchać podpowiedzi Boga, jak być szczęśliwym, przestał zadowalać się tym, co miał, zaczął pożądać wszystkiego i wszystkich, by mieć wszystko dla siebie, na swoją wyłączną własności, aby w ten sposób, jak sądzi, być szczęśliwym. Tak przynajmniej po grzechu mu się wydaje, że drogą szczęścia jest pożądanie. Tylko miłość potrafi wyrwać człowieka z pożądania. Ona jest swoistym antidotum na pożądanie, bo nie kocha dla siebie, tylko jest otwarta na innych i szczera.
Szybko człowiek po grzechu odkrył jednak złudność pożądania i poczuł nagość, która mu do tej pory nie przeszkadzała i nie zwracał na nią uwagi. Po grzechu poczuł na sobie pożądliwe spojrzenie drugiego, którym drugi chciał go zawłaszczyć, zawładnąć nim i mieć go dla siebie i dlatego zaczął się bronić przed pożądliwością drugiego, sporządziwszy sobie okrycie z liści.
Prawdziwa miłość nigdy nie pożąda, ale zawsze jest w wolności. Nie ma miłości bez wolności. Miłość bez wolności jest toksyczną relacją, od której człowiek ucieka, bo każdy chce być wolny. Wolność jest wyrazem tego, że miłość nie jest egoistyczna. Nie chce zawładnąć drugim dla siebie, ale pozwala mu żyć swoim życiem i cieszy się jego szczęściem, nawet, gdy to nie przynosi żadnej korzyści kochającemu.
Często w życiu spotykamy takie toksyczne miłości, które chcą zawładnąć drugim, by mieć go dla siebie. Bywa toksyczna miłość matki, która traktuje dziecko, jak zabawkę, daną jej tylko po to, by zaspokoić własną potrzebę kochania, by nie być samą. Nie pragnie dobra dziecka, by się rozwijało i usamodzielniało według zdolności, które Bóg mu dał i zadania, do którego go powołuje, ale chce je mieć dla siebie na zawsze. Ona mu układa plan na życie, nie Bóg. Dzieci jednak nie są naszą własnością, dane są nam tylko na krótki czas (kilkanaście lat), abyśmy pomogli im się usamodzielnić. Miłość, która chce zatrzymać dziecko dla siebie, miłość nadopiekuńcza. Miłość, która wszystko robi za drugiego jest toksyczna, choć kochającemu wydaje się, że on się tak poświęca, tak kocha. W rzeczywistości jest to jednak miłość egoistyczna, bo kocha dla siebie i nie daje wolności. Dziecku możemy jedynie pomóc samodzielnie odkryć powołanie i zdolności. Możemy mu jedynie towarzyszyć w odkrywaniu. Nigdy nie możemy robić tego za nie.
Może być toksyczna miłość małżonków, chorobliwie zazdrosnych, nie pozostawiających drugiemu przestrzeni wolności, na własne zainteresowania, pasje. Człowiek o niskim poczuciu własnej wartości we wszystkim widzi konkurencję dla siebie i przekonany jest, że ze wszystkim przegrywa, dlatego pojawia się chorobliwa zazdrość o wszystko i o wszystkich, z którą nie da się żyć, bo męczy i niewoli. Człowiek zawłaszczany przez taką zaborczą miłość od niej ucieka.
Prawdziwa miłość zawsze dokonuje się w wolności i z poszanowaniem wolności drugiego, do tego stopnia, że ten drugi może pogardzić miłością. Taka jest właśnie miłość Boża, która pozwoliła człowiekowi zgrzeszyć i Nim samym – Bogiem – pogardzić. I tylko taka miłość może być antidotum na grzech pożądania. Miłość w wolności to owoc nawrócenia, wyzwolenia się z pożądania.
To właśnie dlatego prawdziwa miłość kocha nawet wówczas, gdy nie jest odwzajemniona. Kocha nawet nieprzyjaciół. Oto prawdziwa miłość – nie kochać za coś, bo tak czynią grzesznicy (Łk 6, 32), tak robią wszyscy by mieć więcej dla siebie, gdyż są wyrachowani. Prawdziwa miłość jest bezinteresowna. Miarą prawdziwej miłości jest miłość nieprzyjaciół: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają (Łk 6, 27-28). Oto jest prawdziwa wolność i bezinteresowność. Miarą prawdziwej, pięknej miłości jest miłość nieprzyjaciół.
Miłować nieprzyjaciół to nie pragnąć zemsty za zło mi wyrządzone, ale pragnąć nawrócenia tych, którzy krzywdzą. Nie dochodzić swojej racji i swojego dobra, ale chcieć dobra, tego, który krzywdzi. Nie znaczy to jednak milczeć na zło, które ktoś czyni. Napominanie jest naszym obowiązkiem wynikającym z miłości. Jeśli nie napominamy, to kochamy siebie, a nie innych. Jeśli nie napominam, to dlatego, że nie chcę się narazić. Napominam zawsze w imię miłości, ponieważ mi zależy na dobru drugiego, a nie tylko na własnym. Dlatego właśnie podejmuję trud napominania, choćby to mnie miało kosztować odrzucenie, wzgardzenie, niezrozumienie. Napominam, bo kocham, a nie myślę tylko egoistycznie o sobie. Napominanie jest wyrazem miłości nieprzyjaciół. Pomimo, że doznałem od kogoś, krzywdy to walczę o jego zbawienie. To jest prawdziwa miłość nieprzyjaciół.
Maryja staje się dla nas wzorem prawdziwej i pięknej miłości. Swoim Fiat – TAK powiedzianym woli Bożej przestała żyć dla siebie, według własnych planów. Dała sobie pokrzyżować swoje życiowe plany, które już miała z Józefem. Z miłości powiedziała Bogu TAK i przez to stała się piękna. Piękność człowieka nie pochodzi z ubioru, czy makijażu, ale z czystego, ufnego i pełnego miłości serca. Człowiek prawdziwie piękny jest tylko piękny miłością. Piękna miłość to miłość wolna od egoizmu, wolna od siebie, bezinteresowna, która nie myśli o sobie, ale innym ofiaruje siebie. Kocha nie za coś, albo po coś, jak człowiek wyrachowany, ale kocha innych tylko dla nich samych, ze względu na nich. Piękna miłość uszczęśliwia siebie przez uszczęśliwianie innych. Staje się sama szczęśliwa widząc szczęście innych, dlatego nie zazdrości, nie szuka poklasku, bo nie szuka siebie i nie oczekuje wdzięczności.
Piękna miłość widzi szczęście wszystkich, a nie tylko własne. Nigdy nie jest jednak przeciwko własnemu szczęściu, gdyż miłość, która stawia innych ponad siebie to pycha miłości, fałszywa i zgubna miłość. Zbawiciel nakazał nam kochać innych, tak jak nas samych, a nie bardziej niż siebie samych! Filantropia, choć w powszechnym przekonani wdaje się być wartością chrześcijańską, to w rzeczywistości zrodziła się z pychy, która chciała poprawić Boga i mówi – kochaj bliźniego bardziej niż siebie samego. Piękna miłość nigdy nie stoi w sprzeczności z miłością własną, ale właśnie ją realizuje przez kochanie innych. To dlatego dzisiaj wszyscy wychwalają Maryję, bo nie szukała siebie, tylko wypełniła wolę Bożą.

Człowiek, który szuka szczęścia dla siebie, nigdy go nie znajduje. Ciągle jest zawiedziony i rozczarowany, że inni go zawiedli. Kiedy przestaje szukać szczęścia dla siebie, paradoksalnie dopiero wówczas je znajduje. Cieszy się wszystkim, co ma i niczego nie oczekuje, bo wie, że nic mu się nie należy. Dla niego wszystko jest darem Bożym. Za wszystko jest wdzięczny. Nie ma w nim postawy roszczeniowej. Akceptuje i kocha siebie takim, jakim jest. Kocha swoje ciało, takie, jakie Bóg mu dał. Kocha swój wygląd, taki, jaki jest. Kocha swoje życie, jakim żyje. Kocha swoich bliskich, jakich Bóg mu dał pomimo wad i wszystkiego, co trudne w życiu. Dziękuje Bogu za krzyż i przeciwności, bo one pozwalają mu dojrzewać. Bo tylko krzyż zbawia i leczy z grzechu, który jest w człowieku.

Piękna miłość widzi szczęście wszystkich, a więc także i własne, ale nie tylko własne. Jeśli chcesz być szczęśliwym nie pytaj, co inni mają zrobić dla ciebie, ale co ty masz zrobić dla innych. To jest piękna miłość dająca prawdziwe szczęście – ciągle pytać się, co mam zrobić, aby inni byli szczęśliwi, a wówczas niepostrzeżenie właśnie ty staniesz się szczęśliwym. To jest sekret prawdziwego szczęścia, prawdziwa, piękna miłość.
Nie można dawać innym miłości nie kochając siebie, bo nie można dać innym czegoś, czego się nie ma. Tylko wówczas, gdy napełnisz swoje serce miłością Bożą będziesz mógł dawać ją innym A tylko wówczas napełnisz swoje serce miłością Bożą, gdy uświadomisz sobie, że jesteś umiłowanym dzieckiem Boga, chcianym i kochanym przez Boga, gdy pokochasz siebie, i będziesz wdzięczny za życie, jakie ci Bóg dał. Wówczas napełnisz się miłością i dopiero wówczas będziesz mógł ją dawać innym. Będziesz mógł uczynić z siebie bezinteresowny dar dla drugich, nie żądając nic w zamian.
Tylko wówczas będziesz mógł dawać miłość, gdy pokochasz innych takimi, jakimi są. Dopóki chcesz ich zmieniać, to dajesz im sygnał, że ich nie kochasz. Nie kochasz ich takimi, jakimi są, ale kochasz swoje własne wyobrażenie o nich, jakim chciałbyś żeby byli. Dopiero, kiedy ich zaakceptujesz takimi, jakimi są, oni poczują się kochani przez ciebie i dopiero wówczas będzie chciało się im żyć i odpowiadać na twoją miłość. Ludzie zaczynają się dopiero zmienić, kiedy czują się kochani. Człowiek, który nie czuje się akceptowany nie ma żadnej motywacji, by o cokolwiek się starać. (Jak ciągle napominasz małżonka, to on i tak nie ma ochoty się zmienić. Zacznij go chwalić, nawet za drobiazgi, a zobaczysz, jak wasze życie stanie się piękne.)
Prawdziwa, piękna miłość nie jest bezwstydna, pisze św. Paweł. Prosząc o łaskę miłości, proś zarazem o łaskę czystości życia. Ten, kto kocha nie może traktować drugiego, jak przedmiot zadowolenia. Jeśli chcesz, by ciebie szanowali, ty szanuj innych, i wymagaj szacunku do siebie. Nie da się kupić miłości seksem. (To, że dasz się mu cała, to nie znaczy, że on cię kocha. Może tylko wykorzystuje i tym mniej szanuje, bo byłaś dla niego łatwa. Seks nie jest żadnym dowodem miłości, a jedynie zwykłym pożądaniem. Nigdy nie żądaj takich dowodów miłości. To, co mam najcenniejszego, zostawiam tej najważniejszej osobie mojego całego życia – żonie, mężowi.)

Łaska czystości życia to nie tylko czystość seksualna. To czyste, szczere i ufne serce. Św. Paweł w hymnie o miłości wyraził to słowami: nie unosi się gniewem, nie pamięta złego, nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje.

Prawdziwa miłość nigdy nie doznaje zawodu, ale zawsze wybacza i nie pamięta złego. Nie ma nic, co by potrafiło skończyć piękną miłość. Przyjmie nawet najtrudniejszą prawdę. Niesprawiedliwość i krzywda drugiego nigdy jej nie cieszy, nawet jeśli daje jej egoistyczną korzyść.
Miłość nie pamięta złego, zawsze wybacza, aż 77 razy. Przebacza nie tylko ustami, ale sercem. Przebacza tym, którzy nas skrzywdzili. Przebacza rodzicom, którzy z różnych powodów nie potrafili nam okazać miłości. Przebacza rówieśnikom, którzy nas nie akceptują. Wybacza wszystkim, którzy nas ranią i to wybacza szczerym sercem, życzy dobra dla nich i uwalnia serce z zapiekłej nienawiści, pamiętliwości, żalu i pretensji. Jest cierpliwa w wybaczaniu. Tak jak Bóg nigdy nie nuży się przebaczaniem i potrafi cierpliwie czekać na nawrócenie człowieka.

Miłość nie szuka poklasku, uznania, bo nie szuka siebie, ale zwraca uwagę na drugiego. Hojnie okazuje łaskę innym, nawet tym, którzy na nią nie zasłużyli. Nie zazdrości innym, ale potrafi cieszyć się szczęściem drugiego.( Zazdrość to chyba najgłupszy grzech, bo nic człowiekowi nie daje tylko czyni go bardziej nieszczęśliwym.)

Miłość jest największym z darów. Człowiek, który szuka siebie pragnie darów, którymi mógłby zadziwiać innych (proroctwa, wiary działającej cuda, daru języków, chce zadziwiać innych swoją szczodrobliwością). Człowiek wyzwolony z grzechu pragnie tylko kochać.
Kiedy czytamy hymn o miłości Św. Pawła, to widzimy jak nasza miłość jest słaba, nieporadna, potrzebuje mocy Bożej, bo sami nie jesteśmy w stanie wyzwolić się z naszego egoizmu, a nawet dzieła Boże chcemy pełnić tylko na swoją chwałę, a nie by służyć Bogu. Tylko Bóg może uzdrowić serce człowieka, dotykając go swoją łaską. Tylko Bóg może dać nam prawdziwą i piękną miłość, bo BÓG JEST MIŁOŚCIĄ.
Człowiek uzdrowiony przez Boga, dotknięty Jego miłością, nie może tej łaski zatrzymać dla siebie i dzieli się z innymi budując cywilizację miłości. Matko Pięknej Miłości uproś nam łaskę takiej prawdziwej, Bożej Miłości, abyśmy mogli budować wokół nas cywilizację miłości!
Zwracamy się ufnie do Maryi, bo Ona jest Matką Pięknej Miłości, zawsze nas akceptuje i wysłuchuje, bez względu na to, w jakim położeniu jesteśmy. Nie tylko wtedy, gdy jesteśmy dobrzy i zasłużyliśmy na nagrodę, ale i wówczas, gdy po ludzku na nią w ogóle nie zasługujemy. Zawsze możemy do niej przyjść z naszymi problemami, bo Ona nas kocha. Matko Pięknej Miłości, módl się za nami. Amen.